Choć szyny długie, na stację dojadę

2017-07-20T16:44:06+00:00 Tekst|

Choć szyny długie, na stację dojadę

Pamiętam, że szedłem wzdłuż
Torów nie wiadomo gdzie
Byle tylko dalej uciec
Od porażek, które wtedy przygnębiały mnie

Dochodzę do przejazdu
Stoję przed kantorkiem, budką właściwie
Wyskakuje dróżnik
Już miał krzyknąć, ale skinął abym wszedł

Siadamy więc do stołu
Sącząc herbatę ciemną, jak więzienny czaj
Zacząłem snuć opowieść
O tym co się stało i jak nie mogę rady dać

On mi na to SYNUUU…
Tak już w życiu jest
Zapamiętaj co ci powiem
Kiedy jest mi ciężko zawsze mówię se

Choć szyny długie, na stację dojadę

Przegadaliśmy tak,
Ładnych parę godzin, nie pamiętam już
Aż przyszedł jego zmiennik
Było widać, że czas już sobie pójść

Odprowadził mnie kawałek
Na przystanek PKS
Odwrócił się na pięcie
I na odchodne znowu do mnie rzekł

Choć szyny długie, na stację dojadę

Miałem wtedy z szesnaście lat
No i przekonałem się,
Że w życiu często wychodzi tak,
Że nie da rady chociaż nie wiem jak się chce

To wcale nie znaczy,
Że lepiej poddać się
Może czasem warto jednak
Ciut odpuścić i powiedzieć se
Choć szyny długie, na stację dojadę